Yay for being social
Każdy dzień w mieście przekonuje mnie do kochania naszego polskiego społeczeństwa.

Stoję sobie w czwartek w PiPie przed ladą wyłożoną mięskiem i już myślę o kurczaczku na obiad, gdy jakaś babcia zdała sobie sprawę, że mam zamiar go pożreć w piątek.
No kurna, takiej tyrady to już dawno nie słyszałam.
„Co się z tymi młodymi porobiło, to dziołcha nie wie, że w piątek mięsa nie? Nie można, tylko ryby, bóg tak mówi, kościół! W przykazaniach jest!”
Nawet nie udało mi się wtrącić, bo stara kutwa ma WordsPerMinute gdzieś na poziomie komentatorów sportowych, kurde flak.
Tylko wdech i jedzie na mnie dalej.
„Jedzenie mięsa w dzień POSTU ŚWIĘTEGO, w PIĄTEK! SZATAN CHCE, ŻEBYŚ JADŁA MIĘSO W PIĄTEK!”
Słowo daję, do tego ostatniego zdania to byłam nawet lekko zatkana, ale po nim chciało mi się tylko śmiać jak cholera. Babcina się oburzyła na mnie tak, że jej trochę powietrza zabrakło, więc jej po ludzku powiedziałam, że w boga nie wierzę, post mnie nie dotyczy.
O kuźwa :D
„SZATANA CZCI! SZATANA! W boga nie wierzy! Słyszałaś, Halinka?!”
(teraz się skapnęłam, że babcina była z jakąś koleżanką, która o dziwo miała dość niewyraźny wyraz twarzy – Halinka niemrawo potaknęła i dyskretnie zrobiła pół kroku w tył od Katolickiej Babci)
„Do piekła pójdzie! JEDZENIE MIĘSA W PIĄTEK TO JEDZENIE CIAŁA SZATANA ZAMIAST BOGA!”
(tu już się zaczęła tak wydzierać, że się na nas większość otoczenia patrzyła, jakiś koleś z boku, student pewnie, już czerwony na twarzy i się chwyta za brzuch – miałam wielką ochotę zrobić to samo)
„Takich jak ty, to się zamykać powinno!”
(za jedzenie mięska w piątek i brak wiary w inteligentną moc wyższą, lol, miałabym niezłe w kiciu towarzystwo)
„CZCICIELKA SZATANA!”
Nie powiem, uratował mnie tekst „Szatan jest częścią wiary, więc nie, w niego też nie wierzę”.
Ten wyraz twarzy po tym, o kurde, myślałam, że mi tam kobiecina wybuchnie – na szczęście pani podała mi w końcu mięsko i mogłam sobie wyjść z kolejki. Myślałam, że się będzie za mną drzeć jak będę odchodzić, ale nada, null, cicho było.
Zdawało mi się, że ochroniarz szedł w jej stronę, ale nie zostałam, żeby obejrzeć do końca, za bardzo chciało mi się śmiać.

Jedzenie kurczaka w piątek jeszcze nigdy nie było tak satysfakcjonujące :D

Ale następnym razem chyba nie będę mówić głośno o tym, że jem w piątek zwierzątka, jeszcze ktoś zawału dostanie. Tamta stara kutwa wyglądała, jakby była blisko.

Albo ostatnio, w sumie wczoraj. Ja jak zwykle, elegancko na egzamin, w garniaku i krawacie (glany pomińmy).
(w sumie, plecak i kurtkę zimową też, ale jakoś trzeba dotrzeć na tę cholerną uczelnię z zeszytem i komputerem, no :x )
Ale jakiemuś starszemu panu się to ostro nie podobało. Wpierw dwie minuty się we mnie intensywnie wpatrywał.
A potem zdjęłam czapkę.
„Dziewczyna? W krótkich włosach? W krawacie? OD TEGO RÓWNOUPRAWNIENIA TO WAM SIĘ, KURWOM, JUŻ W DUPACH POPRZEWRACAŁO”.
Naprawdę, czy to źle życzyć większości społeczeństwa szybszego zawału? Dla większości wygląda, jakby im wtedy miało być lepiej.
Byłam cholernie wdzięczna dwóm chłopakom, którzy na widok mojej miny spojrzeli na gościa, na mnie, po czym stanęli pomiędzy nim, a mną i zasłonili mnie.

Także, chyba muszę lekko skorygować pierwsze zdanie. Kocham miłością nienawistną starszą część społeczeństwa. Młodzi już się zaczynają naprawiać.

Tak zresztą, kurde, powstają potem Ci Źli w filmach D: Jak będę duża, to zostanę dyktatorem i wiek 60+ będzie nielegalny :X


No, a teraz to muszę się zabrać do nauki na Rozproszone Systemy Baz Danych, bo bym chciała jutro iść na protest AntyACTA w Poznaniu.

Cheers!
(and treat short-haired girls nice, goddamnit).

videl-22 2012-01-25 14:44:39
skomentuj (6)
Grudniowy apdejt
Nie mogę z tej pogody, naprawdę. 11 grudnia, a ja sobie siedzę z otwartym oknem i mogę chodzić z rozpiętą jesienną kurteczką?
Temperatury dużo na plusie, a tylko czasem deszczyk jakiś popada?

Paranoja, ale się cieszę. Teraz jak już mam na mojej wiosce zaczątek cywilizacji i wybudowali nam chodnik, to go trzeba będzie odśnieżać. Już widzę jak ja, albo brat latamy z szuflą...
Z drugiej strony, moja ulica to dalej jedyna z asfaltem i chodnikiem, sąsiednie i poprzeczne nadal na lodzie. A ja dalej nie wiem kto taki ważny tu mieszka, rofl.

Internet już w miarę stabilnie u mnie. Er, stabilnie w porównaniu, bo z normalnym netem nie mam co konkurować. Ale trzyma te od 2 do 3 Mbps jakoś i da się żyć. Nawet livestreamy teraz mogę oglądać bez zatrzymań, chociaż dalej w jakości "nie-da-się-odczytać-literek".

Fajfus już przestał być beczułką tłuszczu i spadł na poziom worka tłuszczu. Przynajmniej go już nie rozdyma i nóżki mu się nie rozkraczają przy zeskakiwaniu. Ale dalej mu zad ciągnie w dół i od czasu do czasu zawiśnie na czymś na co chciał wskoczyć. Kuro jak Kuro, wkurwia mnie od czasu do czasu, bo wie, że może, ale poza tym cudo kotek i nawet się przytulaśna robi.

Ja wpadłam znowu w gadżeciarski nastrój, bo jakoś się złożyło, że Choler zamiast Kindle Fire skończył z Galaxy Note, a Menda chce sobie kupić ze stypendium smartfona z Androidem i tak jakoś skończyłam googlając modele... a że jeszcze umowę muszę przedłużyć to skończylam na stronie orange... i chyba wyjdzie, że będę mieć nowy telefon, o ile cena, którą mi orange wyświetlił u siebie jest prawdziwa. Go figure.

Tymczasem brat od połowy września siedzi w UK i cholernie mu się podoba, kasy na nic nie wydaje więc rośnie na koncie, mieszka z jakąś polską rodziną w zajebistej dzielnicy i od czasu do czasu wysyła mi zdjęcia plakatów Doctor Who :| Zazdroszczę mu, bo to UK w końcu, ale cóż. Lepiej dla niego.
Za to Mario mnie wkurwia i na nic się nie przydaje. Ostatnio musiałam zapierdzielać rowerem na stację benzynową bo zatankował po czym się skapnął, że karty w portfelu nie ma. Ehh...

Menda wylądowała na własne życzenie w klinice w Poznaniu na jakiś tydzień i wyszło, że jest mutantem. Do ostatniej chwili nie wiedzieli co jej jest, na 90% myśleli, że Cushing, a w końcu wyszło, że jakiś organ źle jej wyrósł, źle jakieś świństwo wydziela i ogółem jest dziwnym przypadkiem. A mówiłam jej, że zmutowana jest, to 'nie, nie', normalna jestem'. :P

Ogółem trafiła na pokój z piekła rodem, z tego co mówiła jedna gościarka była kompletnym paranoikiem (ale oczywiście, nie w obecności lekarzy) po czym się wypisała po stwierdzeniu, że lekarze chcą ją zabić. Poza tym ciemne moce - nikt z jej pokoju nie chciał księdza w niedzielę, a ona jedyna młoda tam leżała. Plus zawsze pierwsze dostawały jedzenie i badania pomimo, że pokój był gdzieś na środku, a nie na początku.

Odwiedzić się jej nie dało, bo podobno ledwo przejść można pomiędzy łóżkami, więc widziałam ją dopiero po jej wyjściu. Pizza, rawr (btw, wzięła ze szpinakiem i cebulą... i kukurydzą, wtf :( wiem, że szpitalne jedzenie z każdego może zrobić potwora, ale ewww) .

Ogółem to tak se piszę, co mi język na palce włoży. Główny powód to ta pogoda, bo chcę ją udokumentować. Dawno takiego ciepłego grudnia nie było, a przynajmniej ja sobie nie przypominam.

Efi mnie 'ostatnio' dobiła wiadomością, że w drodze jest crotchfruit i jak ją zobaczę po nowym roku, to będzie już cała napęczniała i okrągła O_O
23 lata ;;
Whyyyy.

Plus drugiego kota bierze XD Szlag ją będzie trafiał XD Się zdziwię jak cała trójka przetrwa razem pierwsze dwa lata XD

Dobra, bo mi się przestało chcieć.

videl-22 2011-12-11 19:12:50
skomentuj (2)
TES
Nie żyję dla świata, od dwóch tygodni gram w Skyrim.

*O*

videl-22 2011-11-26 22:45:28
skomentuj (0)
Wampiriada :D
I feel like a boss.
Zjadłam śniadanie rano, pojechałam na poranne laboratoria, a potem olałam wykład i 2 godziny przechodziłam cały proces oddawania krwi z kolejką włącznie :3

Ubyło mi z ciała 450 ml krwi. O dziwo Choler poszedł też ze mną. Ja pierwszy raz, ever, on drugi.

Ogółem bardzo dużo osób było chętnych, a foteli było tylko 4. W ciągu 3 dni odessali 228 osób z samej Polibudy, gdzie pobieranie było w godzinach 9-14.

Trzeba było wypełnić kwestionariusz i odpowiadać na pytania. Ja miałam większe ciśnienie ze stresu, bo przede mną gość najnormalniej w świecie zemdlał. Nie wiem czy na widok krwi tylko, bo potem usłyszałam, że ma bana do kwietnia na takie wypady. Słabe użylnienie, czy coś.

Obie ręce mam pokłute, bo z prawej mi pobrali do szybkich badań, a z drugiej odsysali. Lepiej to, niż z palca, nie cierpię z palca D:

Ogółem rotfl. Cholera podłączyli do ssania po mnie, a zlazł pierwszy. Ode mnie w ogóle przestało w pewnym momencie odsysać i podnieśli mi na fotelu nogi do góry. I was scared for a moment there. Bo maszyna zaczęła piszczeć.

Ogólnie to fajna sprawa, tylko wenflon jest nieprzyjemny, chociaż bardziej bolał przy wyjmowaniu.

I'm a happy panda. Jak wampiriada da zdjęcia na fb to może podlinkuję, bo mnie rozmieszyli i cyknęli mi zdjęcie akurat z chorym bananem na twarzy XD

8 czekolad, soczek i koszulka. I zero zawrotów głowy. Worth it.



videl-22 2011-10-26 22:17:52
skomentuj (1)





Księga gości:

-Wpisz
-Zobacz


statystyka

PseudoLayout © Ly


Blogi
Charat
ten kot mnie wkurwia
Efi
Akai
Radykalny Ed
Bazylek!




2012
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty